[powrót do strony głównej]

MUWI: Alkohol się leje…

Alkohol jest obecny w życiu każdego Polaka, każdej polskiej rodziny, dosłownie na każdym kroku naszego życia. Tak samo jest obecny w filmach Wojtka Smarzowskiego. Zawsze w dużych ilościach. Tym razem reżyser skupił się wyłącznie na tej używce. Alkohol leje się strumieniami od pierwszej do ostatniej sceny.

4

Bohaterem filmu jest Jerzy – pisarz-alkoholik w średnim wieku. Całkowicie oddając się nałogowi, którego rozwoju nie jest w stanie powstrzymać, raz za razem trafia na oddział deliryków, aby po pewnym czasie w niezłej formie go opuścić i ponownie zawitać do baru „Pod Mocnym Aniołem”. I tak toczy się zarówno życie bohatera, jak i fabuła filmu. Picie, picie, oddział, historie alkoholików o piciu, picie, oddział, picie.

Do tej pory większość była zgodna, że Smarzowski jest dobrym reżyserem. Zgadza się. Ale gdy światło dzienne ujrzała Drogówka – coś już nie grało – nie można było stwierdzić co. Jeszcze bardziej to widać w Pod mocnym aniołem. I chyba wiem o co chodzi. Powtarzalność. Motywy fabularne, muzyka, montaż wcześniej uderzały widza. Teraz to wszystko razem wzięte nie ma takiego wydźwięku jak wcześniej, bo już te zabiegi znamy.  Z drugiej strony są to jego znaki rozpoznawcze, jednakże zaczynają męczyć (przynajmniej mnie).

Trzeba przyznać , że historia pisarza alkoholika wciąga i jest pokazana realność choroby. Znam z otoczenia różne przypadki alkoholików, lecz tutaj wszystko jest brutalniej ukazane, bo są rzeczy, których nie widuje się. Bardzo dobrze został oddany realizm tej choroby. Alkoholizm jest dramatem, horrorem. Żeby bardziej podkreślić obrzydliwość tej choroby pokazano wydzieliny, ekskrementy, seks, przemoc.

Rewelacyjna obsada. Jak zawsze. Aktorzy się powtarzają w produkcjach Smarzowskiego. W „Drogówce” pierwsze skrzypce grał Bartłomiej Topa, tutaj występ bardzo gościnny, zaledwie 3 ujęcia. Miły akcent. Tak samo jest z aktorką Agatą Kuleszą, wcześniej duża rola w Róży, teraz gościnny występ jako matka chorego chłopca. Cieszy mnie, że dba się o takie szczegóły, działa to na wartość filmu. Ciekawe kto teraz dostanie główną rolę w filmie Wojtka Smarzowskiego.

Nie jest to wybitne dzieło reżysera. Bardziej urzekła mnie Drogówka, w której wszystkiego było za dużo (a o Weselu nie wspomnę). Postać „anioła” (?) Adama Woronowicza jako symbolu upadku była zbędna i mi popsuła końcówkę. Film zapada w pamięć (teksty: „No i ch*j, jakie teraz macie procedury”, „6 rano czy 6 wieczorem? 6 w południe”, „Pije pan w przerwach między pisaniem, czy pisze w przerwach między piciem?”). Człowiek wychodzi z kina (przynajmniej ja) z kacem – film zniechęca do picia. Może to jest wartość tego filmu? Wartość edukacyjna? Tak. Bezradność wylewa się z ekranu jak alkohol wlewany do gardeł. No to na zdrowie i polejmy każdemu…

Trzeba jeszcze zaznaczyć, że film powstał w oparciu o książkę Jerzego Pilcha pt. Pod mocnym aniołem.

Zwiastun:

Ciekawostka. A dlaczego Ty pijesz?

muwi_CZarek

 

 

ilość komentarzy: 5

  • muwi_CZarek napisał(a):
    2014-02-20 |

    Uderza mocno do głowy, zgadzam się. Czy Tobie nie przeszkadza powtarzalność reżysera? Że ten brudny, okrutny jego świat nie stał się już obojętny ? Bo zgadzam się z wcześniejszym komentarzem.

    JA Kapitana nie ogarniam, ale inne produkcje Marvela lubię.

  • Marta_SZ napisał(a):
    2014-02-20 |

    Jeny, ten film jednak mocno uderza do głowy! Znakomity, jak zwykle Smarzowski sie popisał. Teraz dla odmiany czekam na Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz (nieporawna miłość do Marvelowskich bohaterów)

  • wiliams napisał(a):
    2014-02-19 |

    Smarzowski to reżyser najwyższej próby, ale jakby się trochę zapętlił w tym swoim realizmie, po obejrzeniu połowy filmu ja byłem już totalnie znieczulony na cały ten dramatyzm i realizm, bardziej się na niego uodporniłem niż przejąłem tym, co zobaczyłem. Po drugie fabuła jest dużo mniej dynamiczna niż w powieści Pilcha.
    Na plus na pewno drugoplanowa, ale mistrzowska rola Dorocińskiego

  • muwi_CZarek napisał(a):
    2014-02-06 |

    Cieszę się, że namówiłem Ciebie na pójście do kina :).
    Zgadzam się z Tobą, kobiety były wyjątkowe, ale mimo wszystko Arkadiusz Jakubik dla mnie jest nr 1. Klimat jest. JA to nawet czułem zapach alkoholu, choć podejrzewam, że to albo efekt placebo, albo w kinie taki zapach był :)

  • BUKA napisał(a):
    2014-02-06 |

    Potwierdzam: reżyser, a przede wszystkim aktorzy, znakomicie oddali „realizm” choroby alkoholowej. Szczególne ukłony należą się żeńskiej części obsady: znakomita Kinga Preis, przekonywująca Iwona Wszołkówna i pełna żałości Iwona Bielska. Tym, co niewątpliwie podnosi wartość filmu są nie tylko osobiste dramaty bohaterów, wpisujące się w szerszy kontekst problemowy, ale pieczołowicie zarysowana przestrzeń: mieszkań, oddziału. Mocne i psychodeliczne kino.

zostaw komentarz


+ pięć = 10